Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Lin. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Lin. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 21 sierpnia 2016

Od Lin - C.D. Say


Ponownie zamachnęłam się ręką. Poczułam orzeźwiający wiatr na skórze. Postanowiłam, że co noc będę ćwiczyć przy jeziorze. Było tutaj tak spokojnie. Aż za spokojnie.

Ponownie zamachnęłam się ręką. Byłam już zmęczona. Powinnam teraz leżeć w swoim ciepłym łóżku. Ale nie! Musiałam trenować. Tak sobie postanowiłam.

Podniosłam swoje rzeczy z ziemi i skierowałam się w stronę akademii żeńskiej. Znowu otoczyła mnie cisza. Nienormalna cisza.

Byłam w połowie drogi, kiedy usłyszałam coś za sobą. Dźwięk łamanej gałązki. Odwróciłam się gwałtownie, próbują sobie przypomnieć zaklęcie odpychające.

Było ciemno, lecz udało mi się dostrzec dwa migoczące, żółte punkty. Oczy. A jednak są tu wampiry.

....................................................................................................................................................................

Say? Jest tu kto? Bardzo dawno mnie nie był, a tu nic. :/




niedziela, 17 lipca 2016

Od Lin- C.D. Diana

   Światło wkradło się do pokoju. ,,Głupie słońce…’’- pomyślałam, otwierając oczy.
Moje współlokatorki jeszcze spały. Nie miałam zamiaru ich budzić. Było jeszcze wcześnie.
Przebrałam się, spakowałam i wyszłam z pokoju. Na korytarzu jeszcze nikogo nie było. Rozciągnęłam się, po czym pobiegłam w stronę bloku A.

Budynek ten był ogromnym pałacem. Niesamowity, olśniewający, cudowny. Kiedy weszłam do środka, stwierdziłam, że wnętrze mi coś przypomina. A no tak! Wyglądało jak w kościele. Na oknach były witraże z biblii, a samo budownictwo akademii przypominało kościół w stylu gotyckim. Tylko te metalowe szafki i plakaty na ścianach psuły klimat.

Zaczęłam grzebać w swojej skurzanej torbie, szukając planu lekcji. Wyjęłam zmiętoloną karteczkę. Pierwszymi zajęciami była lekcja wychowawcza. Wychowawca musiał nas zapoznać ze sobą, przedstawić zasady i obowiązki każdego ucznia i pewnie masę innych niepotrzebnych rzeczy. Skierowałam się do sali w której miałam mieć lekcje.

W klasie jeszcze nikogo nie było.  Usiadłam w ostatniej ławce. Po jakimś czasie do pokoju weszli trzej uczniowie. Camini o niebieskich włosach, prawdopodobnie Minori. Za nią wbiegł brązowowłosy wampir. Ostatnią osobą jaka weszła do klasy był Alex. Chłopak nawet mnie nie zauważył. Wszyscy zajęli swoje miejsca.
Po dziesięciu minutach do sali wbiegła Diana. Wyglądała okropnie, jakby w ogóle nie spała w nocy. ,, Pewnie znowu miała koszmar. ‘’- pomyślałam, obserwując dziewczynę.- ,, Muszę jak najszybciej przebadać jej próbówkę.''

..........................................................................................................................................................................

Diana? Wybacz, że mnie wczoraj nie było. Internet mi się zepsuł. :/



piątek, 15 lipca 2016

Od Lin- C.D. Diana



Dziewczyna podała mi fiolkę ze swoją śliną. Niesamowite…

U zmiennokształtnych rzadko zdarzają się jakieś zdolności. Ba! Nigdy się nie zdarzyły! A ta dziewczyna porusza się bezgłośnie, dzięki czemu może mi się przydać w misji.

Diana nie przeszła jeszcze swojej przemiany, przez co staje się bardziej interesującą istotą. To znaczy osobą.

Byłam taka podekscytowana, że bez pożegnania teleportowałam się do szkolnej biblioteki.

Jak przeczuwałam miejsce to było nieczynne. Szybkim krokiem skierowałam się w kierunku wydziału z księgami o zmiennokształtnych. Kiedy tam doszłam zaczęłam przeszukiwać półki. Znalazłam kilka interesujących tomów. Na szybko je przejrzałam, a następnie teleportowałam się do pokoju.

Diany jeszcze nie było. Podekscytowana usiadłam na swoim łóżku. Zaczęłam intensywnie myśleć o książkach, które teraz zostawiłam w bibliotece. Zrobiło mi się ciemno przed oczami.

……………………………………………………………………………………..



Zatrzymywanie i cofanie swoich wspomnień nie jest łatwe. Kiedy wywołałam wizje z przeglądaniem książki, próbowałam ją jak najbardziej spowolnić, żeby móc jak najwięcej przeczytać. Nie było to takie łatwe.

Zaczęłam wysiadać już na drugim rozdziale pierwszej księgi. Używanie teleportacji dało o sobie się we znaki. Zaklęcie to było straszliwe męczące i niebezpieczne. Ale przecież niebezpieczeństwo to moje drugie imię.

Po całym dniu byłam wykończona. Nawet nie zauważyłam kiedy zasnęłam.

……………………………………………………………………………………..

Diana? Jej! :D Ktoś jednak zażyczył mi swojej śliny!!!

czwartek, 14 lipca 2016

Od Lin- C.D. Diana



Usłyszałam wycie. Wilkołak. Lekko uchyliłam oczy. Nie tylko ja wstałam.
Dziewczyna o ciemnobrązowych oczach siedziała na łóżku. Była cała spięta. Pewnie przyśnił jej się koszmar. Rozejrzała się dokoła, a ja odruchowa zamknęłam oczy.
Po dłuższej chwil nic się nie działo. Ponownie je uchyliłam. Zobaczyłam dziewczynę, która wychodziła przez drzwi. Poruszała się bezszelestnie.
Odczekałam dłuższą chwilę, po czym wstałam z łóżka i wyszłam z pokoju. Usłyszałam trzask drzwi. Szatynka była już na dworze.
……………………………………………………………………………………..

Magia czasem jest pomocna. Szczególnie gdy próbujesz biegać za zmiennokształtnym. Dziewczyna postanowiła się przebiegnąć. Na szczęście rzuciłam na siebie zaklęcie szybkości, ale i tak nie przemieszczałam się z taką łatwością co ona. Nie mogłam spuścić jej z oczu, gdyż dziewczyna poruszała się bezszelestnie.
Po jakimś czasie drogi zobaczyłam polanę. Schowałam się za drzewem i obserwowałam dziewczynę. Szatynka usiadła na trawie. Była szczęśliwa. Nagle odwróciła się w moją stronę. Na jej twarzy było widać zdziwienie, strach, ewentualnie zakłopotanie.
Patrzyłyśmy się na siebie przez dłuższą chwilę. Była naprawdę odważna. Zniknął z niej cały strach. Trwała nieprzyjemna cisza. Postanowiłam odezwać się.
- Cześć.- powiedziałam z nieludzkim spokojem.
- Czemu mnie śledziłaś?- dziewczyna nie miała zamiaru owijać w bawełnę.
- Postanowiłam pospacerować.- skłamałam. Ostatnio często to robiłam. Od czasu, gdy przestało na mnie działać zaklęcie obronne. Zrobiło mi się ciemno przed oczami.
……………………………………………………………………………………..
Stałam naprzeciwko wychowawcy mojej klasy.
- Chciałem cię powiadomić, że jutro zaczynają się lekcje. No i jeszcze jedno. Będziesz miała współlokatorkę Dianę Calvino... Co ci się stało?!- wykrzykną nauczyciel.
,,Głupie wizje. Będę musiała jakoś cofnąć te zaklęcie.’’- pomyślałam.
- Wylała mi się torebka z krwią.- powiedziałam, po czym znowu zrobiło mi się ciemno przed oczami.
……………………………………………………………………………………..

- Czemu mnie śledziłaś?- usłyszałam dźwięczny głos dziewczyny. Otworzyłam oczy. Szatynka patrzyła na mnie nieufnie. Wiedziała, że kłamię.
- Jesteś ciekawą istotą.- powiedziałam prosto z mostu.
- Co?- zapytała zdziwiona.
- Posiadasz niesamowitą zdolność. Poruszasz się bezgłośnie.- tym razem nie kłamałam. Dziewczyna mogła mi się przydać…
Wyciągnęłam z kieszeni kamizelki małą fiolkę.
- Czy mogę trochę twojej śliny? Chcę się o tobie więcej dowiedzieć.
……………………………………………………………………………………
Diana? U Lin to normalne. Ona tak zaczyna znajomości ;) - Luna

Od Lin - C.D Alex - end

- Tak, mi pasuje. Ja ciebie tylko ,,zahipnotyzowałam’’. Ale to plan awaryjny.- powiedziałam ze spokojem w głosie.
- To kiedy zaczynamy?- zapytał chłopak.
- Nie dziś, nie jutro, nie pojutrze. Muszę zrobić szczegółowy plan. Jak na razie zapomnij, że w ogóle rozmawialiśmy o tym. Ty ucz się panować nad swoją mocą, ja załatwię plan.
 Przez resztę drogi nie rozmawialiśmy.  Oboje byliśmy pogrążeni w swoich myślach.
 W pewnym momencie zauważyłam, że stoimy już pod budynkiem B.
- Znowu pomyłka.- chłopak popatrzył na mnie zdezorientowany- Twój akademik jest po drugiej stronie.
- No racja.- powiedział dosyć przygnębiony- No to do jutra.
- Do jutra.- powiedziałam i weszłam do budynku. Nikogo nie było na korytarzu. ,, No i lepiej.’’
Weszłam do pokoju, zamknęłam drzwi na klucz, po czym usiadłam na łóżku i zamknęłam oczy. ,,Teraz, albo nigdy’’- pomyślałam. Postanowiłam wznowić zakazane zaklęcie obronne. Powinnam je przetestować. Nauczyłam się już je unicestwiać, po prostu muszę odczuwać silne emocje. Proste? Proste.
Był tylko mały problem. Muszę zrobić je z pamięci. Może się skończyć katastrofą, ale bez ryzyka nie ma wyników
- Zaklinam cię na wiatr i wichurę,
  Na mgłę i chmurę.- nagle poczułam, że zaczynam się unosić
- Na życie i śmierć,
  Na ciemności i światłości sens. - w tym momencie wyjęłam z pochwy, przypiętej do kamizelki, miecz. Długo mnie zastanawiało dlaczego nikt przedtem nie zwrócił na niego uwagi.
- Na świat cały,
  Na ból i cierpienie. - w tym momencie ciachnęłam mieczem swoją rękę. Poczułam jak krew wylatuje mi przez ranę. Otworzyłam oczy zobaczyłam, że krew zamiast kapać na pościel zaczyna się unosić.
- Z mojej krwi stwórz,
  Barierę potężną…- dalszego tekstu nie pamiętałam. Razem z krwią zaczęłyśmy opadać na łóżko.- Wspomnienia pokarz,- ponownie zaczęłam lewitować. Usłyszałam jak ktoś przechodzi po korytarzu. ,,A co jeśli, Alex mnie śledził’’- pomyślałam. Chwilę po tym zrobił mi się czarno przed oczami.
………………………………………………………………………………


Siedziałam przy stolę i czytałam książkę.
- Hej ponownie- powiedział znajomy mi głos. Choć sama tego nie chciałam, podniosłam głowę.- Co porabiasz?
,, Alex? Co ty tu robisz? Przed chwilą straciłam przytomność!’’- chciałam powiedzieć, ale nie mogłam. Jakaś siła wyższa mi na to nie pozwalała.
- Czytam.- powiedział głos wydobywający się ze mnie. ,,Czy ja wylądowałam w swoim wspomnieniu?’’- zastanawiałam się- ,, No tak. Musiałam pomylić słowa podczas wypowiadania zaklęcia! Niesamowite. Tylko jak cofnąć ten czar’’- w tym momencie wszystko zaczęło mi się rozmazywać. Zapanowała ciemność
……………………………………………………………………………………..
Otworzyłam oczy. Byłam w swoim pokoju. Nic się tu nie zmieniło. Rozejrzałam się dookoła. Krew, która przed chwilą się tu unosiła, zniknęła. Została tylko mała plamka na mojej koszulce. Na ręce miałam zaschniętą ranę. Za każdym razem gdy składałam w zaklęciu ofiarę z krwi, rana którą robiłam, zagajała się.
Naglę usłyszałam jak ktoś majstruje przy drzwiach. Szybko podbiegłam do nich i je otworzyłam.
- Alex, co ty tu robisz?- zapytałam osoby stojącej przede mną. Jednak to nie był on. 
- Wszystko dobrze?- na przeciwko mnie stał wychowawca klasy pierwszej, Max Sarren.
- Tak, wszystko jest w porządku. Czy coś się stało?
- Chciałem cię powiadomić, że jutro zaczynają się lekcje. No i jeszcze jedno. Będziesz miała współlokatorkę Dianę Calvino... Co ci się stało?!- wykrzykną nauczyciel patrząc na moją bluzkę, na której znajdowała się plamka krwi.
- Wylała mi się torebka z krwią. - skłamałam.
- Rozumiem. Jakby coś się stało to możesz na mnie liczyć.- powiedział, po czym skierował się w stronę wyjścia.
Zamknęłam drzwi, a następnie przewróciłam pościel na drugą stronę. Ciekawe co by było, gdyby moje współlokatorki zobaczyły plamę krwi na pościeli.
Wyszłam z pokoju i skierowałam się w stronę wyjścia. Postanowiłam znaleźć spokojne miejsce gdzieś w lesie.
…………………………………………………………..
Znajdowałam się już nad jeziorem. Było piękne. Od idealnie gładkiej tafli wody odbijał się księżyc. Zbiornik wodny znajdował się w środku lasu pół godziny drogi od akademii.
Ciemność opanowywać już świat. W okolicy nie wyczuwałam żadnej żywej duszy. Idealnie.
Zdjęłam torbę i miecz. Szybkim ruchem wypchnęłam przed siebie ręce. Poczułam jak wiatr muska moją skórę. Powtórzyłam tę czynność kilka razy. Następnie zaczęłam kręcić rękoma w różne strony. Poczułam oplatające je zimne powietrze, po czym skierowałam ręce w kierunku wody. Wystrzeliłam z nich kulę z mgły. Leciała w szybkim tępię, po czym zderzyła się z taflą wody. Zniknęła. Na jeziorze pojawiły się koła fal (Ktoś wie jak to się nazywa?- Luna).
Zaczęłam się przyglądać wodzie, a następnie ruszyłam w kierunku akademii.
…………………………………………………………..
W okolicy nie było żadnych wampirów, co mnie dosyć zdziwił. Teraz była ich pora… Coś było nie tak.
Otworzyłam drzwi do pokoju. Zobaczyłam dwie śpiące dziewczyny. Od obu wyczuwałam kocią aurę. Wyglądały tak bezbronnie.
 ,,Mogłabym je zabić…’’- od razu powstrzymałam tą myśl. Byłam już zmęczona, więc zaczęły mi przychodzić do głowy brutalne myśli.
Bez przebierania się położyłam się na łóżku, po czym otulił mnie sen.

…………………………………………………………
Minori/Diana/Alex?Okazało się, że nie potrafię rymować ;.; A do tego się za bardzo rozpisałam… Ciekawe czy ktoś zdoła to przeczytać… Życzę powodzenia. - Luna

wtorek, 12 lipca 2016

Od Lin - C.D Alex

Tego się obawiałam. Miałam nadzieję, że księgi będą ukryte gdzieś na najwyższych półkach albo w archiwach. U dyrektora są cały czas pod obserwacją. Musiałabym zacząć się podlizywać dyrektorowi, by potem móc o nie zapytać.
Nagle wpadłam na genialny pomysł. Bez słowa wstałam od stołu i podeszłam do bibliotekarza.
- Poproszę tę książkę.- podałam wstęp do iluzji. Obróciłam się. Chłopak nadal stał na swoim miejscu i dziwnie się na mnie patrzył.- A i jeszcze, czy jest książka o hipnozie?
- Tak, oczywiście.- bibliotekarz podszedł do najbliższej szafki i wyciągną z niej grubą, ciemnofioletową księgę.- Nazwisko?
- Lin Alle.- wzięłam tom i ruszyłam w kierunku wyjścia. Obróciłam się. Alex podążał za mną.
- Co ty kombinujesz?
- Mylisz, że w tym małym tomiku- wskazałam na książkę, którą dalej trzymał w ręce- znajduję się cała wiedza na temat chronokinezy? Wydaje mi się, że została schowana przed uczniami. A gdzie? Tam, gdzie zakazana magia. Mógłbyś się wszystkiego nauczyć i opanować do perfekcji, gdybyś miał księgę o tym. Mam plan.- powiedziałam lekko się uśmiechając- Zdradzę ci go nie długo. Nie na początek znajomości.- zacytowałam jego słowa, przez co on delikatnie się uśmiechną. Na to przynajmniej wyglądało…- Wchodzisz w to?

<Alex? Toczy się niebezpieczna gra.> <- jak zawsze w Akademii (Aru)

Z czarną magią jest inaczej niż ze śliną. Jeśli zapytasz osobę o ślinę, ta uzna, że jesteś walnięty ( w dobrym i złym znaczeniu). Jeżeli zapytasz o zakazaną magię, osoba będzie miała cię na oku, uzna za mordercę/zabójcę/kogoś_niebezpiecznego, lub po prostu zacznie uciekać z krzykiem. Tak przynajmniej mi się wydaje… ;) - Luna

Nie wkręcaj Alex w coś złego ;-; XD - Aru

poniedziałek, 11 lipca 2016

Od Lin - C.D Alex

W bibliotece nie znalazłam żadnych pożytecznych książek o czarnej magii. Jedna wymieniała rodzaje czarów, inna opowiadała o tym czemu jest taka straszna i zła. Nic pożytecznego.
 W końcu postanowiłam zgłębić wiedzę o iluzji.  Nie wiem po co, ale może się do czegoś przydać.
 Usiadłam przy stojącym niedaleko stoliku i zaczęłam czytać. Na początku były ostrzeżenia, że wszystko z tej księgi robimy na własną odpowiedzialność. Czyli co? Jak miałabym zabić kogoś iluzją? Stworzę potwory i będę nimi kogoś straszyć, aż ten dostanie zawału albo popełni samobójstwo? ,, Ej to nawet dobry pomysł. Zapiszę to do zeszytu… No tak, przecież nie mogę. Zapomniałam go zabrać z domu.
- Hej ponownie!- podniosłam głowę znad książki. Zobaczyłam Alexa stojącego koło mnie.- Co porabiasz?
- Czytam. - powiedziałam spokojnie, lekko się uśmiechając.
- A co?
- Książkę.- Uwielbiałam się tak droczyć. Wiem, że ludzi to denerwuje, ale i tak za każdym razem to robię.
 Chłopak popatrzył  na mnie z uśmiechem. Dopiero teraz zauważyłam, że Alex też trzymał jakąś książkę. Na okładce był napis ,, Historia chronokinezy''. Niebezpieczna moc. Taka jak moja...
-  Wstęp do iluzji. Chciałam nauczyć się tej trudnej sztuki, ale mogę ją odłożyć na potem.- powiedziałam. - Może wiesz gdzie jest dział z zakazaną magią?- chłopak popatrzy na mnie zdziwiony.
- Ale zakazana magia jest... zakazana (masło maślane) i niebezpieczna!
- A chronokineza nie?- przerwałam chłopakowi i lekko się uśmiechnęłam.
- Ale nie jest zakazana. A właściwie, po co ci?
- Zawsze mnie ciekawiła, a teraz mam okazje, by się o niej więcej dowiedzieć. -skłamałam. Od dawna ją praktykuje, ale jeszcze za bardzo nie ufam chłopakowi. Może kiedy indziej...
- Nie, nic nie wiem o dziale z zakazaną magią. Raczej zapytaj bibliotekarza.
- Ok, a i jeszcze jedno.- wyjęłam z kamizelki małą próbówkę- Mogę trochę twojej śliny. - ten popatrzył na mnie jeszcze bardziej przerażony- Jeszcze nigdy nie spotkałam się z chronokinetykiem, więc chce wiedzieć skąd bierze się twoja nietypowa moc. To jak?- nie będę na niego naciskać, ale miło by było gdyby podał mi swoją próbówkę DNA...

-----------------------------------------------------------------------------------

Alex? Poznałeś lepiej Lin. Co o niej myślisz? - Luna
Odpiszę we własnym poście,t eraz nie mam zbyt czasu XD A imienia Alex nie odmieniamy z apostrofem (inna sprawa,ze nie odmieniamy w ogóle jakokobiecego, ale Lin tego nie wie xD ) - Aru

Od Lin - C.D Alex

,,Lin, nastaw się optymistycznie. Przecież to twoje marzenie. Nie możesz się teraz poddać.’’- próbowałam podnieść się na duchu. Byłam przerażona. Stres zjadł mnie w całości. Od dawna nie odczuwałam takich emocji.
 Właściwie to od roku nie odczuwałam żadnych emocji. To przez moje próby rzucania na siebie zaklęć obronnych. Kiedy ich używam, jestem jakby w szklanej bańce. Mało rzeczy do mnie dociera. Nie potrafię okazywać żadnych emocji. Czasem nie rozumiem, gdy ktoś chce coś do mnie powiedzieć. Te zaklęcia były moją mocą. Dawały mi przewagę w walce. Lecz od jakiegoś czasu czar przestał działać.
 Próbuje okazywać jak najmniej emocji. Z dnia na dzień robi się to coraz bardziej trudne. W najbliższym czasie będę musiała wznowić zaklęcie. Ale nie teraz. Jeszcze nie czas na to.
- Lin, dotarłyśmy. Lin, obudź się! Jesteśmy na miejscu.
 Popatrzyłam na stojącą przy mnie mamę. Bardzo trudno było mi ją opuszczać. Ale musiałam. To ja zadecydowałam, że chcę tu się uczyć. Podjęłam to decyzje i jej nie zmienię. Nie teraz.
 Kobieta podała mi torbę z moimi rzeczami i powiedziała:
- Pamiętaj, dzwoń do nas. Jak będą jakieś problemy, to będziemy mogli po ciebie przyjechać.- Mama wyglądała na bardzo smutną. Z jej brązowych oczu zaczęły spływać łzy. Przytuliłam się do niej.
- Wszystko będzie dobrze. Znasz mnie, poradzę sobie.
……………………………………………………………………………………
,,Klucze? Są. Dokument? Są. Plan lekcji? Jest. Książki? Są. No to o czym zapomniałam?!’’- rozmyślałam. Czegoś mi brakowało. Coś zostawiłam. Może dawną mnie? Zaklęcia, które było moim ,,opiekunem”? Rodziny?
 Zmierzałam w kierunku nowego pokoju. Postanowiłam, że od razu kiedy skończę się rozpakowywać, pójdę przejść się po wyspie. Może posiada ona jakieś sekrety, tajemnice. Szczególnie korciło mnie, żeby zobaczyć bibliotekę. Pewnie znajdują się tam jakieś pożyteczne księgi z zaklęciami, przepisy na eliksiry, historie…
 ,,O nie! Zapomniałam wziąć swój notatnik! Zostawiłam go w domu!’’- Miałam tam zapisane moje zaklęcie obronne, które znalazłam w jakiejś starej księdze. Było tam napisane, że czar jest zakazany. W tutejszej bibliotece, zapewne są same ,,porządne’’ książki z zaklęciami. - ,, Będę musiała przeżyć bez zeszytu. Zaklęcia z niego spróbuję odtworzyć z pamięci.’’
 Zorientowałam się, że weszłam już do budynku B. Zaczęłam się rozglądać. Korytarz był trochę za bardzo wystrojony. Na ścianach wisiały stare gobeliny i obrazy jakiś dam ubranych w eleganckie suknie. Wszystkie okna były zasłonięte jakimś czerwonym materiałem. Prawdopodobnie aksamitem. Korytarz oświetlały wielkie, ozdobne żyrandole. Dziwne. Wszystko było takie elegancki. Może jakiś czas temu była tu uroczystość.
 Już miałam otworzyć drzwi do pokoju numer jeden, kiedy zauważyłam chłopaka ubranego w niebieski dres. Szedł w stronę drzwi z wyrytym numerem dwa. Człowiek wyglądał na zmęczonego. Jego krótkie niebieskie włosy były całe mokre, a z twarzy spływał pot. Jednak coś w jego wyglądzie mi nie pasowało.
- Ekchem.- odkaszlnęłam próbując zwrócić na siebie jego uwagę.- Przepraszam, ale czy ty tu mieszkasz?  To nie jest akademia męska. Musiałeś się pomylić.
 Chłopak popatrzył na mnie zdezorientowany. Następnie uśmiechną się tak jakby zrobił mi strasznie zabawny kawał. ,,O nie. Może on jest dziewczyną’’- pomyślałam.
- Co? No ten...- pewnie próbował znaleźć jakąś wymówkę. Wyglądał na zakłopotanego.
- Lin.- powiedziałam spokojnie.
- Co?
- Nazywam się Lin.
- Alex. – odpowiedział szybko. Zapanowała nieprzyjemna cisza.
-Do zobaczenia.- powiedziałam i weszłam do pokoju, widząc, jak chłopak zmierza ku wyjściu. Nie lubię wpychać nosa w nie swoje sprawy. Może w akademiku męskim nie było już miejsca. Może naprawdę to była dziewczyna, która naprawdę wygląda jak chłopak. Na razie mnie to nie obchodzi. Ważne żebym od tej istoty zwanej Alex pobrała próbkę śliny do przebadania. On jest człowiekiem, co zapewne oznacza, że posiada jakąś ciekawą moc. Inaczej pewnie by go tu nie było.
 Teraz moim celem było rozpakowanie się i przebadanie tutejszej biblioteki…
____________________

<Say? Alex? Minori? Kto chce, ten bierze.>
Przepraszam, że mnie nie był. Nie zobaczyłam, że T.A. już otwarta…- Luna

Co przepraszasz, jest otwarta chyba dwa dni XD Spokojnie XD Zaklepuję tą istotą zwaną Alex C.D - Aru

piątek, 8 lipca 2016

Nie ma harmonii bez chaosu...


Imię: Lin (oficjalnie Linn)
Nazwisko: Alle
Płeć: Kobieta
Rasa: Czarodziejka
Wiek: 177 lat
Wygląd: Lin jest średniej wielkości dziewczyną. Posiada duże, niebieski oczy które idealnie pasują do jej charakteru. Ma także bliznę pod okiem, którą zrobił jej tygrys zmiennokształtny, kiedy próbowała wyrwać mu włosy z ogona, na próbkę DNA. Ma lokowane, jasnobrązowe włosy które zwykle zostawia rozpuszczone. Zazwyczaj ubiera się w białe T-shirty, szare spodnie i w czarną kamizelkę z kapturem, która jednocześnie pełni funkcję plecaka. Nigdy nie rozstaje się ze swoim mieczem i książką z zaklęciami obronnymi.
Zdolność: Włada żywiołem powietrza
Głos*: https://www.youtube.com/watch?v=9JgjeLBBSq4
Charakter: Jest raczej spokojną dziewczyną. Nie lubi wdawać się w kłótnie ( nie tyczy się to bijatyk ). Naprawdę trudno wyprowadzić ją z równowagi. Nie obchodzi ją, co inni o niej myślą. Lin czasami jest też nieokrzesana. Brakuje jej kultury. Potrafi się obronić przed zaczepkami. Lin uwielbia używać swoich magicznych zdolności.
Historia: Jako niemowlak została adoptowana przez rodzinę czarodziejów, którzy nie wiedzieli o zdolnościach Lin. Dopiero w jej 22 roku życia stwierdzili, że dziewczyna posiada ogromne zdolności magiczne. Czarodziejka podróżowała razem z opiekunami po świecie w poszukiwaniu jej prawdziwych rodziców. Po jakimś czasie poddała się. Stwierdziła, że zapewne umarli. Postanowiła, że zacznie zgłębiać tajniki esencji magii i zacząć uczęszczać do szkoły, w której będzie mogła prowadzić badania nad istotami nadnaturalnymi.
Rodzina: 
Iza Alle- Przybrana matka
Aleksander Alle- Przybrany ojciec
Klasa: 1 klasa
Pokój: 1
Partner: -
Właściciel: Luna
Kontakt: lunamoonsmok@gmail.com